header

Społeczność

Fora  |  Blogi  |  Użytkownicy

Cookletter miesiąca - maj 2011

main picture blue_megi


Dlaczego nie inspiruje się babcinymi przepisami i jak wyobraża sobie przyszłość kulinarnych blogów, opowiada Magda Kozłowska z rogalikblog.pl – Cookletterka maja 2011.


Pisze Pani na swym blogu „(...) jak w każdej dziedzinie, również i w gotowaniu wprawa przychodzi z czasem”.  Jeśli chodzi o Panią, o jakim czasie mowa?

Po 3 latach prób i błędów mogę powiedzieć, że nie ma już w kuchni rzeczy, która by mnie przerażała;)  Ciągle jednak się rozwijam i próbuję czegoś nowego.

Blogerki kulinarne często deklarują, że inspirują się w kuchni swymi babkami, mamami, ciotkami, koleżankami etc. Pani też tak ma?

Nie inspiruję się babcinymi przepisami. Zrezygnowałam z zawiesistych sosów, zup na kościach i ciężkostrawnych dań na rzecz zdrowszych potraw z większą ilością warzyw. Inspiracji szukam w gazetach, książkach i na sklepowych półkach. Od czasu do czasu podpatruję przepisy z innych blogów. Chętnie testuję kulinarne nowości i nietypowe połączenia. Bardzo lubię zupy i cały czas szukam nowych pomysłów. Podczas pobytu w Szwajcarii trafiłam na przepis na zupę z żółtej papryki z białym winem, musztardą i cynamonowymi grzankami. Pomimo (na pierwszy rzut oka) zaskakującej mieszanki smaków, zupa okazała się strzałem w dziesiątkę.

Co oznacza dla Pani „celebrowanie wspólnych posiłków”?

Kiedy obowiązki życia codziennego odbierają nam coraz więcej czasu, to właśnie przy wspólnym obiedzie możemy razem usiąść i porozmawiać. Wspólne posiłki są bardzo ważne, wpływają korzystnie na nasze samopoczucie i relacje z najbliższymi. I coś w tym jest, że posiłek w towarzystwie smakuje dużo lepiej :)

Z którą ze sławnych osób, i dlaczego akurat z tą, chciałaby Pani zjeść kolację?

Z żadną ;)

Co w byciu blogerką kulinarną sprawia Pani największa przyjemność, a co przysparza najwięcej problemów?

Największą przyjemność sprawia mi oczywiście gotowanie! Uwielbiam przeglądać książki kucharskie z pięknymi zdjęciami, planować posiłki, kroić warzywa, mieszać, miksować i patrzeć co z tego wyniknie;) Bardzo miłe jest również uznanie ze strony czytelników i świadomość, że ktoś korzysta z publikowanych przeze mnie przepisów. Kolejna wspaniała rzecz to możliwość spotkań i wspólnego gotowania z innymi blogerami kulinarnymi.
Problemem jest często brak czasu nie tylko na gotowanie ale i na sfotografowanie oraz dodanie na bloga kolejnej potrawy. Prowadzenie bloga jest czasochłonne, ale satysfakcja z niego czerpana wynagradza wszelkie trudności.



Co Panią skłoniło do starań o tytuł Cooklettera miesiąca?

Moja pasja oraz chęć zaprezentowania mojego bloga. Platforma Cooklet jest coraz bardziej znana i daje możliwość dotarcia do wielu czytelników.  Tytuł Cooklettera miesiąca to dla mnie duże wyróżnienie.

Czy ma Pani jakieś niespełnione marzenia wiążące się ze światem kulinarnym?

Tak, chciałabym mieć sprzęt fotograficzny oraz umiejętności pozwalające na profesjonalne zajęcie się fotografią kulinarną.

Jak wyobraża sobie Pani świat blogerów kulinarnych za rok, dwa, dziesięć lat?

Blogi kulinarne stają się coraz bardziej popularne, jest nas coraz więcej. Internet to najszybsza i najprostsza forma dzielenia się swoją pasją i doświadczeniem. Granice między amatorami a zawodowcami coraz bardziej się zacierają. Myślę, że z czasem wiele blogów usamodzielni się i zrezygnuje z gotowych platform blogowych na rzecz własnych stron www. 

Profil Magdy Kozłowskiej na Cooklecie: blue_megi



{"r":"3","en":false,"n":"","cb":null}